Dotyk emocji

Róża i ludzie miasta

Kilka odręcznie zapisanych stron może przewrócić życie do góry nogami. Tak było w przypadku Róży, trzydziestoletniej dziewczyny, która nie do końca radziła sobie z rzeczywistością. (więcej…)

O mnie

Uwielbiam bawić się słowami; brodzę po łokcie w znaczeniach, przepuszczam między palcami skostniałe związki wyrazowe, by tworzyć nowe POtwory 🙂

Continue Reading

Współpraca

  Do tej pory odbyłam około trzynastu spotkań autorskich promujących Album Literacki „Sztuka kochania… siebie w 15 aktach”. Spotkania te…

Continue Reading

Kontakt

„Uwolnij emocje, pozwól im płynąć, a uwolnisz siebie…” Chcesz nawiązać współpracę, dowiedzieć się o moich dalszych planach lub po prostu…

Continue Reading

Ostatnie wpisy na blogu

Bez tytułu

Przypominało to trochę zabawę na trzepaku; świat widziany do góry nogami, lekkie mdłości i zdrętwiałe nogi. Mieszanka ekscytacji i strachu pulsowała mi w żyłach, pobudzała ciekawość i zniecierpliwienie. Czas mijał, a perspektywa została, zniekształcając to, co znajome.

Wszystko było na opak, nawet muzyka, która niegdyś rozpieszczała moje zmysły, nagle stała się polem bitwy. Każde uderzenie w werbel odbijało się na mojej skroni, zostawiając czarne plamy przed oczami. Smyczek, niczym nóż, wrzynał się moje ramiona, a sekcja dęta ograbiała mnie z powietrza, zostawiając dwa wyzute balony zamiast płuc. Nawet ten głos, który koił moją duszę, teraz rozdzierał mi serce, wylewając z niego resztę nadziei. Jedynie gitara okazała się łaskawa, wiążąc ze strun pętle na mej szyi, by oszczędzić dalszego cierpienia.

Zawieszona w muzyce, umierałam z każdym taktem, dławiłam się nutami, drgałam lekko zbliżając się do końca; swego i utworu.

Gdy muzyka ustała, opadłam w bezruchu.

Wisiałam do góry nogami, jak kwiat pozostawiony do ususzenia; niewzruszony, pokryty grubą patyną wspomnień, pozostawiony tu trochę przez zaniedbanie, a trochę przez zapomnienie. Niewywołujący już zachwytu, a jedynie poczucie winy.

Zanim się zacznie, czyli jak rodzi się obsesja…

Za każdym razem kiedy on przechodzi obok ciebie, widzę zmieszanie w twoich oczach; tę mieszankę pożądania z udawaną obojętnością, która nie pozwala ci nawet na to, by odwrócić wzrok. To niesamowite, jak w jednej chwili z ‚normalnej kobiety zajętej swoimi malutkimi sprawami’ stajesz się… przeźroczysta. Tak… przeźroczysta i bezcielesna.

Widzę jak przeobrażasz się w jego granatową koszulę, by poczuć zapach jego skóry, poczuć ciepło jego ciała… Twoje usta delikatnie rozchylają się z potrzeby bycia filiżanką, z której powoli upija kolejny łyk kawy. Niemal czujesz jego oddech i smak, kiedy jego pełne wargi dotykają twoich. Kiedy zaspokaja tobą swoje pragnienie.

Spoglądasz na jego dłonie, smukłość palców przyprawia cię o miłe dreszcze. Gdy przymykasz delikatnie oczy, czujesz jak błądzą po twoim ciele; jak dopasowują się do kształtu twoich piersi, delikatnie je ściskając i drażniąc twoje sutki. A one, łaknąc dotyku stoją posłusznie, jak za naciśnięciem guzika… Tak naturalnie jakby włączał długopis… i za każdym razem kiedy to robi… Masz to przed oczyma…

Chyba nie ma już miejsca w tym biurze, gdzie byś z nim tego nie robiła, prawda? Nie musisz robić takiej miny. Przecież jesteśmy dorosłe. To nic takiego puścić wodzę fantazji. Zwłaszcza jeśli chodzi o puszczanie i związane z nim przyjemności. Pamiętam, jak oparł się o biurko i podrygiwał w takt muzyki… Twoje feromony było czuć w całym pokoju. Nie potrafiłaś się powstrzymać od patrzenia na jego zgrabny tyłeczek wyrywający się z obcisłych jeansów. Siłą woli starałaś się powiększyć przestrzeń między biurkiem a nim, by wślizgnąć się pomiędzy i uprawiać z nim seks w rytm muzyki. Rozpinałaś jego koszule, a on bezpardonowo zaczął dobierać się do twoich majtek, kąsając cię w szyję przy refrenie. A może całując? W każdym razie szyja była w to dość mocno zaangażowana, bo przechylałaś ją coraz bardziej, a ognisty rumieniec wykwitał na twojej twarzy oraz dekolcie. Ciągnął cię za włosy, kiedy był już blisko… Drugą rękę miał opartą o biurko i jak gdyby nigdy nic stukał palcami w rytm muzyki.

Fantazje mieszają się z rzeczywistością, a to doprowadza cię do szału. I powiedz… po co ci to wszystko? Po co tyle godzin spędzonych na obserwowaniu faceta, który cię nie zauważa. Marzenie o tym, jak pokazujesz pazurki, jak wbijasz je w jego szerokie plecy w chwilach uniesienia. Jesteś zbyt potulna, zbyt dziecinnie niewinna, by dać mu powody do tego, by brać cię pod uwagę. Jeszcze.

Nic straconego. Sprawię, że twoją bezcielesność i przeźroczystość zacznie postrzegać jako tajemniczość, a ciebie jako zagadkę, którą musi rozwiązać. Najlepiej tu i teraz. Na stole przed tobą.

Pomogę ci. Od czego są przyjaciółki.

Photo by Tamanna Rumee on Unsplash

Histeria na miłość

W zielonym kubku mieszałam budyń czekoladowy, układając sobie myśli. Zamknięta w czerwieni ścian, zazdrościłam oknu przestrzeni, a sufitowi, osiągnięcia szczytu swoich możliwości. Budyń miał mieć tę czarodziejską moc uzdrawiania emocji i rozczesywania skołtunionych myśli, a tymczasem skupił jedynie wyrzuty sumienia związane z odstępstwem od diety. Gdyby tego było mało – przyprowadził Ją – Kotełkę. A jak dobrze wiadomo, Kotełka raz zachęcona zapachem słodkości, później za każdym razem, gdy usłyszała pękanie kostek czekolady, pojawiała się znikąd z tą samą kotełkową miną…
Pierwszy raz przydreptała na krótkich nóżkach do połowy pokoju i stanęła oglądając moje wnętrze wielkimi, zielonymi oczyma. Buzię miała okrągłą, z wdzięcznymi policzkami i niecałe 50 cm wzrostu. To co, jednak przykuwało największą uwagę to jej szary płaszczyk z bardzo dziwnego materiału. Gdy bliżej podeszła i mogłam się przyjrzeć, okazało się, że płaszczyk jest po prostu upstrzony kocimi kłakami…
Uśmiechnęła się lekko i przysiadła obok, zaglądając mi do kubka. Zapytam czy ma ochotę na budyń, potrząsnęła energicznie głową, więc chcąc nie chcąc, ruszyłam do kuchni wstawić wodę. Gdy wracałam, zerknęłam do środka, by upewnić się, czy nie mam omamów, a Kotełka była pogrążona we własnych myślach. Machała nóżkami na brzegu kanapy i powoli obierała się z kociej sierści, za każdym razem stosując wyliczankę: ‚Kota (jeden włos zrzucony na podłogę, szeroki uśmiech), nie-kota (kolejny włos zrzucony na podłogę, grymas smutku). I tak umilała sobie czekanie, przepowiadając przyszłość z kocich fusów.
Gdy wróciłam z kubkiem i razem zaczęłyśmy mieszać, zmieszanie ustąpiło, a w jego miejsce poczułam specyficzną bliskość znaną dobrze przyjaciółkom. Ona chyba poczuła to samo, bo położyła rękę na mojej dłoni i zrozumiałym tylko dla kobiet wzrokiem patrzyła przenikliwie, jakby chciała powiedzieć; „to łajdak…”. Zamiast tego, prawie szeptem zapytała:
-Nie kota?- patrzyła uważnie badając moją reakcję.
– No nie… może mamy trudne dni, ciężki miesiąc, ale to normalne na początku…- moje marne tłumaczenie przerwał dźwięk smsa- no właśnie, o wilku mowa- dodałam z ulgą.
-Kota! – zapewniła potakując głową i zaczęła wesoło ruszać nóżkami
Po kilku sekundach mina mi zrzedła… spojrzałam na Kotełkę znad telefonu i starałam przekazać wiadomość nie roniąc ani kropli… czytam:
‚Cześć. Przepraszam za ostatni tydzień…”
– Kota! – uśmiecha się czule, oczy jej błyszczały nadzieją.

‚Jesteś wspaniałą dziewczyną i nigdy wcześniej nie poznałem tak miłej i opiekuńczej istoty’– spojrzałam na nią.. nawet ona wietrzyła tu podstęp – zmarszczyła brwi i malutki nosek, przez co wyglądała jak nieufne, szare zwierzątko.
-Kota? -zapytała ostrożnie, będąc jednocześnie gotową na cios. Odłożyła na bok kubek z budyniem, po czym podkurczyła kolana i zacisnęła piąstki.

‚Ale dla mnie to trochę za wiele. Potrzebuję więcej przestrzeni i powietrza, bo czuję się jak w klatce. Na pewno znajdziesz kogoś, kto uzna tą Twoją opiekuńczość za ogromny plus. Życzę Ci odnalezienia miłości.’

Kątem oka patrzyłam na moją towarzyszkę, widziałam jak jej policzki pąsowieją, a usta i bródka lekko dygocze. Wyszeptała:

-Nie kota…

-Tak, nie kota.- powtórzyłam, powstrzymując się od łez. Już chciałam ją poprosić, by zostawiła mnie samą, gdy wdrapała mi się na kolana, wyjęła z kieszeni płaszcza komórkę, uśmiechnęła się do mnie zachęcając do spojrzenia w kolorowy ekran. Po kilku kliknięciach weszła w galerię, gdzie znajdowało się chyba z tysiąc różnych zdjęć, filmików i gifów z kotami. Była wybredna przy wyborze, ale za każdym razem nie omieszkała opatrzyć dobrze znaną wersją komentarza. Dwadzieścia minut oglądania małych kotów, kociaków grających, gryzących, psocących i drapiących przesłoniło moje przygnębione myśli. Gdy Kotełka zauważyła cień uśmiechu na mojej twarzy, schowała komórkę i zrobiła susa, próbując się dobrać do mojego telefonu. Zrobiła to z prawdziwą gracją, by po chwili wlepić we mnie wielkie, kocie oczy ze Shreka. Próbowała sama odblokować ekran, ale po nieudanych próbach jej oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej i nie miałam wyjścia – musiałam jej pomóc. Kilka zręcznych kliknięć i już była na niebieskiej aplikacji przeszukując w skupieniu moją tablicę. Nagle wyprostowała się, niczym pies gończy wskazując zdobycz. Koło przychylnego komentarza pod moim zdjęciem widnieje imię i nazwisko mego przyjaciela i jego pocieszny pyszczek. Nogi podniosła do góry szczerząc się z zadowolenia. Gdy zauważyła mój pytający wzrok wywróciła oczami, odłożyła przy mnie komórkę i wzięła w rączki kubek z budyniem. Spojrzałam na komórkę, potem na nią, a ona znikając ogromny kopiec budyniu w buzi, wyjmuje łyżeczkę, mierzy ją we mnie, by po przemieleniu budyniu wydać swoją ekspertyzę:

– Kota. – zawyrokowała pewna siebie.

Photo by Daria Shatova on Unsplash

Aktualności

  • Dotykemocji.pl objął patronatem wydanie tomiku wierszy Rafała Mróz. Jego twórczość łączy w sobie szorstkość spojrzenia na świat z delikatnością emocji i wrażliwością na otaczające go środowisko. Na początku 2019 roku  tomik pojawi się w sprzedaży 🙂 Więcej na temat tomiku i jego autora już wkrótce 🙂

    „Krzyk” Rafał Mróz
  • W 2019 roku pojawi się drugie wydanie Albumu Literackiego „Sztuka kochania… siebie w 15 aktach”. Pierwsze wydanie jest dostępne w wersji na czytniki epub i mobi; znajdziesz go w księgarniach internetowych tj. empik czy voblink i wielu innych:) Jeśli chciałabyś skosztować albumu w wannie lub jadąc samochodem to poszukaj naszej pozycji w serwisie Audioteka 🙂 Serdecznie zapraszam.

    Album Literacki „Sztuka kochania… siebie w 15 aktach”
  • Moja pierwsza powieść „Róża i Ludzie-miasta” pojawi się w księgarniach w 2019 roku 🙂 Z tej okazji odbędą się spotkania autorskie, konkursy i oczywiście nie zabraknie też gadżetów 😉 Już nie mogę się doczekać 🙂

    „Róża i Ludzie – miasta”