Szklarnia

To ten dzień, kiedy zmaiły się moje marzenia. Jedno zdanie wystarczyło, by odmienił się świat, jedno szczere z miłości spojrzenie zasklepiło wszystkie rany, odebrało wątpliwości. Przygarnąłeś mnie i stworzyłeś dla mnie szklarnie ze swoich uczuć; mogłam przejrzeć się w Twoich intencjach, ogrzać w blasku Twoich oczu. Zwiędniętą i oschłą od rzeczywistości napoiłeś słodkimi pocałunkami, dotykiem ukoiłeś całe cierpienie. Czytaj dalej Szklarnia

Wyznania Dziewczyny z szafy

Wojna z wieszakami

„Wiszą nade mną, jak złowrogie klątwy, jak księżyc w pełni; takie oczywiste a jednak nienamacalne, poza zasięgiem ręki: WIESZAKI… ze swoimi historiami życia rozwieszonymi na cienkim drucie jak bezczelnie powieszone pranie, z pozoru czyste, choć wiadomo, że wyprane z przeszłości. Pysznią się kartki, wybałuszają litery patrząc na mnie z góry, oceniając, rozkazując moim myślom, dokańczając moje zdania. Bez wahania. Sępy papierowe krążą nade mną i strzepią języki nad moim tworzeniem się, szukają padliny w miejscu narodzin. Czytaj dalej Wyznania Dziewczyny z szafy

Ludzie ćmy

Photo by Volker Schnäbele on Unsplash
  • Ćmy to beznadziejny przypadek N. Są zupełnie jak ludzie.- grymas zdegustowania przejął kontrolę nad twarzą L. Cokolwiek by się nie działo, jakkolwiek inteligentni, błyskotliwi, mądrzy by nie byli to i tak brną uparcie w ogień… – powiedział znudzony L, nawet nie patrząc N w oczy, które wyraźnie się powiększyły.
  • Czy ty zawsze musisz tak dramatyzować? – spytała N z wyrzutem. Dobrze wiedziała, że to aluzja do jej ulubionych stworzeń, że L tylko czeka, by wbić jej szpilkę i zdjąć te różowe okulary, z którymi jest jej tak do twarzy…
  • Życie to dramat, więc po co się oszukiwać? Poza tym, jak inaczej określisz stworzenie, które ciągle dąży do samodestrukcji, leci prosto w ogień upojone… buk wie czym??- ostatnie słowa przesiąkała irytacja. L już czuł w kościach, co się święci…
  • Może… duszą romantyczną?- spojrzała na niego badawczo, by po chwili kontynuować.- Jest gotowa cierpieć za swoje ideały, otwierać serca i wpuszczać nowe idee, by ewoluować…. Odkrywać smak życia, dzięki cierpieniu… – przerwała czując na sobie obślizgły wzrok pobłażliwości…
  • Oj, N… – uśmiechnął się do niej pobłażliwie i położył kościstą dłoń na kaszmirowym, błękitnym swetrze oplatającym jej ramię. Nie znosiła gdy to robił..- Przecież… ludzie robią to samo, co ćmy… wyniszczają się do dna, bezmyślnie goniąc w imię wyblakłych, zapomnianych ideałów lub marzeń.. Wypalają się nie wiedząc dlaczego… lecą w ogień. To ludzkie ćmy.
  • Ale oni walczą, L…- N zacisnęła pięści i delikatnie zrzuciła jego rękę z ramienia. – ‚Każdego dnia stają twarzą w twarz z rzeczywistością, mierzą się z nią, ingerują, kreują.’
  • A co robią wieczorem, moja droga znawczyni od ludzi? – L układa usta w sztubackim uśmiechu.

Czytaj dalej Ludzie ćmy