Spojrzenia

Łapiąc przypadkiem cudze spojrzenia muśnięte uczuciami, czuję się nieswojo.

Moje myśli rozpierzchają się nerwowo, pozostawiając jedynie smutek, że jestem tylko gościem, że one tak wędrują same, nieodwzajemnione.

Pragnę się z nimi połączyć, chociażby w bezsilności, otulić na chwilę zrozumieniem, ale przez to sama staje się chłodna, oderwana od kontekstu.

Trwam obmywana przez spojrzenia nieprzeznaczone dla mnie, błądzące w niebycie niespełnienia; trwam czując się taka nie na miejscu, taka niczyja.

Smutek uzależnia, miłość sprawia ból, a cierpienie przepięknie odbija się w blasku księżyca.

Widocznie tak już musi być.

2 Replies to “Spojrzenia”

  1. Dla mnie miłość jest żywiołem, który bywa kapryśny; ponieważ ściśle łączy się z człowiekiem, który w swoim całym pięknie jest niesamowicie niedoskonały 🙂
    Ludzie, nawet najbliżsi czasami zadają ból, często nieświadomie (najczęściej sami zadajemy sobie ból nadinterpretując ich poczynania).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *