Zanim się zacznie, czyli jak rodzi się obsesja…

Za każdym razem kiedy on przechodzi obok ciebie, widzę zmieszanie w twoich oczach; tę mieszankę pożądania z udawaną obojętnością, która nie pozwala ci nawet na to, by odwrócić wzrok. To niesamowite, jak w jednej chwili z ‚normalnej kobiety zajętej swoimi malutkimi sprawami’ stajesz się… przeźroczysta. Tak… przeźroczysta i bezcielesna.

Widzę jak przeobrażasz się w jego granatową koszulę, by poczuć zapach jego skóry, poczuć ciepło jego ciała… Twoje usta delikatnie rozchylają się z potrzeby bycia filiżanką, z której powoli upija kolejny łyk kawy. Niemal czujesz jego oddech i smak, kiedy jego pełne wargi dotykają twoich. Kiedy zaspokaja tobą swoje pragnienie.

Spoglądasz na jego dłonie, smukłość palców przyprawia cię o miłe dreszcze. Gdy przymykasz delikatnie oczy, czujesz jak błądzą po twoim ciele; jak dopasowują się do kształtu twoich piersi, delikatnie je ściskając i drażniąc twoje sutki. A one, łaknąc dotyku stoją posłusznie, jak za naciśnięciem guzika… Tak naturalnie jakby włączał długopis… i za każdym razem kiedy to robi… Masz to przed oczyma…

Chyba nie ma już miejsca w tym biurze, gdzie byś z nim tego nie robiła, prawda? Nie musisz robić takiej miny. Przecież jesteśmy dorosłe. To nic takiego puścić wodzę fantazji. Zwłaszcza jeśli chodzi o puszczanie i związane z nim przyjemności. Pamiętam, jak oparł się o biurko i podrygiwał w takt muzyki… Twoje feromony było czuć w całym pokoju. Nie potrafiłaś się powstrzymać od patrzenia na jego zgrabny tyłeczek wyrywający się z obcisłych jeansów. Siłą woli starałaś się powiększyć przestrzeń między biurkiem a nim, by wślizgnąć się pomiędzy i uprawiać z nim seks w rytm muzyki. Rozpinałaś jego koszule, a on bezpardonowo zaczął dobierać się do twoich majtek, kąsając cię w szyję przy refrenie. A może całując? W każdym razie szyja była w to dość mocno zaangażowana, bo przechylałaś ją coraz bardziej, a ognisty rumieniec wykwitał na twojej twarzy oraz dekolcie. Ciągnął cię za włosy, kiedy był już blisko… Drugą rękę miał opartą o biurko i jak gdyby nigdy nic stukał palcami w rytm muzyki.

Fantazje mieszają się z rzeczywistością, a to doprowadza cię do szału. I powiedz… po co ci to wszystko? Po co tyle godzin spędzonych na obserwowaniu faceta, który cię nie zauważa. Marzenie o tym, jak pokazujesz pazurki, jak wbijasz je w jego szerokie plecy w chwilach uniesienia. Jesteś zbyt potulna, zbyt dziecinnie niewinna, by dać mu powody do tego, by brać cię pod uwagę. Jeszcze.

Nic straconego. Sprawię, że twoją bezcielesność i przeźroczystość zacznie postrzegać jako tajemniczość, a ciebie jako zagadkę, którą musi rozwiązać. Najlepiej tu i teraz. Na stole przed tobą.

Pomogę ci. Od czego są przyjaciółki.

Photo by Tamanna Rumee on Unsplash

2 Replies to “Zanim się zacznie, czyli jak rodzi się obsesja…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *