Koło życia

Widzę ją radośnie błąkającą się po opuszczonej kamienicy. Pukle blond włosów całują jej pękate poliki, a sznurkowy naszyjnik dynda wesoło podskakując przy każdym śmieciu, zniszczonym krześle czy pajęczynie.

Photo by Patrick Tomasso on Unsplash
Photo by Patrick Tomasso on Unsplash

Nikt jej nie powiedział, co jest szpetne, a czego powinna się bać; z otwartymi ramionami przyjmuje obdrapane ściany, ciekawością omiata ciemne zakamarki. Kurz przytula jej błękitny sweterek i czarne lakierki, owady tańczą wokół niej, a pająki oddalają się z pokłonem.

Widzę cię, błąkającą się po opuszczonej kamienicy. Tlenione włosy wchodzą ci do oczu, sznur z zawadiacką pętlą wisi i czeka na swoją kolej, by nie utonąć w ruchu. Nikt ci nie powiedział, co jest radosne, a co piękne; z otwartymi ramionami pytasz ścian, przerażonym wzrokiem zerkając na ciemne zakamarki. Kurz pochłania twój szary sweter i conversy, owady ucztują na tobie a pająki uciekły.

Widzę siebie błąkającą się po opuszczonej kamienicy. Włosy rozmazują moje rysy, a sznur naprężył się i nie dopuści już do żadnych pogoni. Nikt mi nie powiedział, jak to jest być zawieszonym, rozwieszonym pod sufitem niczym nieżywa ozdoba świąteczna; smukła, zgodna ze światem i pogodzona ze swoim losem. Kurz przegląda się w bielmie moich oczu, owady tańczą nad pustym ciałem, a pająki tkają powitalny tren.

Wspólnie z moją nieobecnością czekamy na małą dziewczynkę…

One Reply to “Koło życia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *